Kolejarze w Armii Krajowej podczas II Wojny Światowej
Przegrana kampania wrześniowa wstrząsnęła polskim społeczeństwem do fundamentów. Okupacja hitlerowska przyniosła system represji, który dotykał niemal każdej sfery życia. Wiele miejsc pracy zostało zlikwidowanych lub drastycznie ograniczonych. Jednak pracownicy kolei znaleźli się w wyjątkowej sytuacji.
Transport kolejowy był kluczowym narzędziem w machinie wojennej III Rzeszy. Pociągi stanowiły podstawowy filar logistyki wojskowej. 19 listopada 1939 roku przedwojenne PKP włączono do niemieckich Kolei Wschodnich – Ostbahn. Przejęto cały polski tabor oraz infrastrukturę kolejową.
Niemcy potrzebowali lokalnej kadry PKP, gdyż nie posiadali wystarczającego personelu. Gubernator Hans Frank wyrażał obawę o to, co się stanie, jeśli polscy pracownicy przestaną obsługiwać pociągi. W strukturach niemieckich kolei znalazło zatrudnienie około 145 tysięcy polskich pracowników kolei.
Status kolejarzy podczas okupacji niemieckiej
W Wyszkowie tuż po opanowaniu miasta wszyscy przedwojenni kolejarze otrzymali od okupanta nakaz podjęcia pracy. Groźba surowych represji wisiała nad każdym, kto odmówiłby. Jednak poza osobistymi korzyściami praca dawała duże możliwości prowadzenia akcji sabotażowych.
Kolejarze dysponowali relatywną swobodą podróżowania i przemycania konspiracyjnych przesyłek. Byli więc cenieni przez polskie podziemie niepodległościowe. Wielu służyło w jego strukturach. Ich wiedza fachowa i dostęp do infrastruktury czyniły ich nieocenionymi członkami ruchu oporu.
Ważne: Pracownicy kolei mieli względne bezpieczeństwo przed przypadkowym aktem terroru. Stabilność zatrudnienia stanowiła rzadkość w czasie okupacji. To pozwalało im na długofalową działalność konspiracyjną w ramach Armii Krajowej.
Zygmunt Majka - zawiadowca stacji Dalekie i żołnierz AK
Na szczególną uwagę zasługuje Zygmunt Majka. Tuż po zdaniu matury oraz odbyciu służby wojskowej przybył do Wyszkowa. Tutaj odbywać miał praktykę kolejową. W początkach okupacji otrzymał nakaz stawienia się do pracy na kolei.
Z racji swojego zawodu oraz wykształcenia otrzymał od okupanta awans. Został zawiadowcą stacji Dalekie. Do pracy skierowano tam również Jana Januszewskiego, przedwojennego kasjera na stacji Wyszków. Ten przyjął młodego Majkę do swojego mieszkania.
Owa stabilizacja miała jednak charakter pozorny. Majka był już wówczas mocno zaangażowany w działalność konspiracyjną. Od 1939 roku należał do Związku Walki Zbrojnej. Po akcji scaleniowej otrzymał przydział do 13 pułku piechoty AK obwodu „Opocznik".
Struktura konspiracyjna Zygmunta Majki
- Pseudonim okupacyjny: Zapolski
- Organizacja: Związek Walki Zbrojnej, następnie Armia Krajowa
- Jednostka: 13 pułk piechoty AK obwód „Opocznik"
- Funkcja: Dowódca plutonu dywersyjno-sabotażowego „Dary"
- Miejsce działania: Stacja Dalekie i okolice
W 1941 roku powierzono mu dowództwo nad plutonem dywersyjno-sabotażowym o kryptonimie Dary. Jego kompetencje oraz spory zakres swobody pozwalały na przeprowadzanie różnorakich operacji. Działań takich nie wahał się podejmować, zwłaszcza gdy ratował ludzkie życie.
Dramatyczne uratowanie porucznika Strzeleckiego - listopad 1943
Rozbudowane struktury AK nie pozwalały na ujawnianie swojego udziału w organizacji. Wynikało to ze względów bezpieczeństwa. Taką zakonspirowaną osobą był porucznik Marian Strzelecki, pseudonim Morski. Był płatnikiem obwodu „Opocznik".
W zakresie jego obowiązków było prowadzenie obsługi finansowej. Realizował wypłaty na wydatki rzeczowe w terenie. W listopadowy wieczór 1943 roku wysiadł na stacji Dalekie. Zamierzał udać się do miejscowego leśniczego – terenowego skarbnika Zacharowicza.
Kontekst historyczny: Strzelecki miał przy sobie 170 tysięcy okupacyjnych złotych. Co gorsza, posiadał listę 14 członków organizacji przewidzianych do otrzymania wypłat. W tym czasie w leśniczówce żandarmi aresztowali synów leśniczego, urządzając zasadzkę na wspólników.
Przebieg akcji ratunkowej
Wkrótce Strzelecki został zatrzymany przez ukryty w lesie patrol. Niemcy doprowadzili go do obstawionej wojskiem poczekalni stacji. Rewizja była tylko kwestią czasu. Listę udało mu się zniszczyć, ale wciąż obciążała go zawrotna suma pieniędzy.
Zygmunt Majka uważnie obserwował sytuację z pokoju kasowego. Zauważył wyraźne zdenerwowanie mężczyzny z teczką. Być może dostrzegł moment zniszczenia listy. To zdeterminowało go do natychmiastowego działania.
Przez uchylone okienko kasowe dyskretnie poinformował Strzeleckiego o działaniu. Polecił przekazać obciążające materiały. Następnie przeprowadził zaskoczonego mężczyzny do służbowego pomieszczenia za kasą.
Tam przekazał mu kolejarski mundur oraz worek. Polecił spakować cywilne ubrania oraz zwróconą teczkę. Dla ubranego w strój kolejarza Strzeleckiego ryzyko dekonspiracji uległo znacznemu ograniczeniu.
Mógł więc bez przeszkód ruszyć na peron w towarzystwie zawiadowcy. Tam Majka ulokował go w służbowym wagonie jadącego do Wyszkowa składu towarowego. Przekazał polecenie dla kierownika pociągu, aby bezpiecznie przetransportował pasażera.
„Już ja wiem, komu mam pomagać" - odpowiedź Zygmunta Majki na pytanie Strzeleckiego, dlaczego mu pomaga
Struktury AK były mocno zakonspirowane. Strzelecki nie wiedział, kim była osoba, która udzieliła mu pomocy. Dopiero w pociągu dowiedział się, że niespodziewanej pomocy udzielił zawiadowca stacji Zygmunt Majka. W konspiracyjnych realiach nic mu to jednak nie mówiło.
Polecane publikacje o kolejarzach w Armii Krajowej
Polscy kolejarze w czasie II wojny światowej
Kompleksowe opracowanie roli pracowników kolei w polskim ruchu oporu. Zawiera świadectwa, dokumenty i analizy działań sabotażowych.
Nadzieja z tamtych lat - dzieje AK na ziemi wyszkowskiej
Szczegółowa historia Armii Krajowej w regionie wyszkowskim, włączając działalność kolejarzy. Autor: Stanisław Grzybowski, były żołnierz AK.
Wyszkowskie wspomnienia
Zbiór wspomnień mieszkańców Wyszkowa, zawierający szczegółowe relacje o Zygmuncie Majce i innych bohaterach. Autor: Eugeniusz Daszkowski.
Aresztowanie i ucieczka z żandarmerii - czerwiec 1944
Konsekwencją obławy w Dalekiem było rozpracowanie konspiracji w rejonie. W toku śledztwa wyszkowska żandarmeria ustaliła tożsamość zawiadowcy. Dowiedzieli się, że jest aktywnym członkiem AK o pseudonimie Zapolski.
7 czerwca 1944 roku na zmierzającego na wyszkowską stację zawiadowcę oczekiwał niemiecki patrol. Dokumenty potwierdzające jego ważne stanowisko nie zrobiły wrażenia. Przypuszczenie, że zatrzymanie nie było przypadkowe, szybko się potwierdziło.
Moment przełomowy: Prowadzący przesłuchanie komendant żandarmerii stwierdził: „No to mamy was, Zapolski". W dalszym scenariuszu Majka mógł zakładać długie godziny brutalnych przesłuchań. To najprawdopodobniej zakończyłoby się jego śmiercią.
Desperacka ucieczka przez okno
Instynkt nakazywał szukać okazji do ucieczki. Okazja nadarzyła się w toku wstępnych przesłuchań. Pewność, z jaką Majka zaprzeczał oskarżeniom, wywołała wahanie. Akcentował konsekwencje dla ruchu kolejowego, jakie mogą wyniknąć z jego absencji.
Kolej w dalszym ciągu pozostawała niezwykle ważnym elementem machiny wojennej. Komplikacje, zwłaszcza w kontekście zbliżającego się frontu, mogły przynieść znaczne szkody. Niemiec zdecydował się zatelefonować na stację Dalekie. Ten moment zdeterminował Majkę do działania.
Z pokoju przesłuchań na pierwszym piętrze wyskoczy przez otwarte okno na podwórze. Dalej ogrodzenie miało potrójny rząd drutu kolczastego. Majka, pokonując tę przeszkodę, zahaczył bluzą o zwoje drutu. To dało żandarmom okazję do strzału.

Trafiony w przedramię zdołał wydostać się z bluzy. Upadł po drugiej stronie ogrodzenia. Słysząc za sobą krzyki zdezorientowanych żandarmów, kontynuował ucieczkę ulicą Zakolejową. Kiedy wbiegał do ogrodu pobliskiego domu, znajoma kobieta poradziła ukryć się w łanach żyta.
Pościg z psem tropiącym
Z uwagi na opuszczające go siły postanowił się ukryć w zbożu. Wszystko w odległości ledwie 400 metrów od budynku żandarmerii. Początkowo żandarmi byli zaskoczeni nagłą ucieczką. Mimo postrzału zdołał pokonać ogrodzenie i uciec z zasięgu wzroku.
Niemcy dysponując psem tropiącym podjęli pościg. Owczarek złapał wprawdzie trop, jednakże inny pies odwrócił jego uwagę. Ściągnął pogoń w kierunku poprzecznej ulicy biegnącej na parcele. Żandarmi nabrali mylnego przekonania, że więzień uciekł w stronę Olszanki.
Urządzili obławę z wykorzystaniem wojska na dużym terenie między ulicami Serocką i Pułtuską. Przeczesanie nic jednak nie dało. Zniechęceni niemcy zrezygnowali z pogoni. Nie zdawali sobie sprawy, że Majka leżał w zbożu w bliskiej odległości od torów.
Upływ krwi osłabił jego siły. Był jednak na tyle przytomny, żeby wraz z nastaniem zmroku przekraść się do ogrodu państwa Grzywińskich. Ci sprowadzili pomoc medyczną i zorganizowali dalszy transport.
- Postrzał w przedramię
- Ukrycie w łanach żyta
- Mylny trop dla psa
- Obława wojskowa
- Pomoc od rodziny Grzywińskich
Opieka nad rannym i ukrywanie przed okupantem

Wieść o ucieczce Majki od razu obiegła całą okolicę, alarmując mieszkańców. Późną nocą informację o rannym pani Grzywiń przekazała państwu Januszewskim. Opatrunkiem Majki bezzwłocznie zajęła się Janina Januszewska, sanitariuszka AK.
Do rannego wezwano lekarza. Następnie zaczęto organizować przerzut poza Wyszków. W Boże Ciało wóz ze słomą i ukrytym pod nią Zygmuntem Majką udał się w stronę Kamieńczyka. W eskorcie dwóch uzbrojonych akowców transport dotarł na miejsce.
Leczenie w rezydencji Psykowskiego
Majkę umieszczono w rezydencji dziedzica Psykowskiego. Tam mieścił się okupacyjny przejściowy lazaret. Zwołano konsylium lekarskie, które zdecydowało o dalszym leczeniu. Trwało ono przez kolejnych kilka tygodni w trudnych warunkach.
Podczas leczenia willa Psykowskiego stała się celem napadu szabrowników. Szczęśliwie, poza utratą ubrań, nikt z mieszkańców nie ucierpiał. Januszewscy co pewien czas odwiedzali rannego. Dostarczali niezbędne leki, każdorazowo ryzykując aresztowaniem podczas kontroli.
Zygmunt Majka nie wziął udziału w rozpoczynającej się akcji „Burza". Powrócił do Wyszkowa już po wyzwoleniu. Ponownie zamieszkał u państwa Januszewskich w willi Fusieckich. Niestety, już w kilka dni po powrocie na jego trop wpadło NKWD.
Powojenne losy i ucieczka przed NKWD
NKWD przystępowało do rozprawy ze strukturami AK. Radziecki oficer rozpytujący o Majkę pomylił jednak mieszkania. To dało czas osłabionemu jeszcze rannemu na ukrycie się w piwnicy domu. Majka mógł spodziewać się aresztowania i wywózki.
Tego samego dnia nie uniknęło kilku innych członków AK, w tym uratowany przez niego Marian Strzelecki. Konieczna stała się więc dalsza ucieczka. Jeszcze tego samego dnia udał się do Radzymina. Następnie przeniósł się na Pragę, gdzie zgłosił się do pracy w PKP.
Konsekwencje wojenne: Ze względów bezpieczeństwa Majka zerwał kontakty z Wyszkowem. Po stabilizacji sytuacji wyjechał na tzw. ziemie odzyskane. Tam, ukrywając swoją okupacyjną przeszłość, pracował na kolei przez wiele lat.
Spotkanie po 48 latach
Przez wiele powojennych lat Marian Strzelecki próbował odnaleźć człowieka, który uratował mu życie. Majka na tyle dobrze zatarł za sobą ślady, że odnalezienie okupacyjnego zawiadowcy okazało się niemożliwe przez niemal pół wieku.
Dopiero po latach Strzelecki znalazł wzmiankę o Zygmuncie Majce w książce Stanisława Grzybowskiego „Nadzieja z tamtych lat". Opisywała dzieje okupacyjnego podziemia na terenie ziemi wyszkowskiej. Autor posiadł dokładniejsze informacje o bohaterskim kolejarzu.
Po 48 latach od opisywanych wydarzeń Strzelecki mógł w końcu nawiązać kontakt listowy ze swoim wybawicielem. Dzięki ich wzajemnej korespondencji utrwaliło się wiele szczegółów z barwnej historii Zygmunta Majki – bohaterskiego kolejarza w szeregach AK.
Odwiedź miejsca pamięci kolejarzy w Armii Krajowej
Poznaj historię polskiego ruchu oporu na własne oczy. Muzea i miejsca pamięci na ziemi wyszkowskiej zachowują dziedzictwo bohaterów takich jak Zygmunt Majka. Zaplanuj wizytę edukacyjną i oddaj hołd kolejarzom AK.
Znaczenie kolejarzy w polskim ruchu oporu
Pracownicy kolei odegrali kluczową rolę w polskim ruchu oporu podczas II wojny światowej. Ich unikalna pozycja w strukturze okupacyjnej dawała niepowtarzalne możliwości działania konspiracyjnego. Dysponowali dostępem do transportu i informacji.
Kolejarze w Armii Krajowej prowadzili działalność sabotażową na wielu płaszczyznach. Opóźniali transporty wojskowe wroga. Przemycali broń i materiały konspiracyjne. Ratowali życie zagrożonych osób. Ich wiedza fachowa była nieoceniona dla skuteczności operacji.
Akcje sabotażowe
Kolejarze przeprowadzali sabotaże transportów wojskowych. Uszkadzali tabor i infrastrukturę kolejową. Opóźniali przemieszczanie wojsk niemieckich na front wschodni.
Działalność kurierska
Przewożono konspiracyjne przesyłki między ośrodkami AK. Przemycano broń i materiały wybuchowe. Przekazywano tajne dokumenty i informacje wywiadowcze.
Ratowanie życia
Pomagano ukrywać zagrożone osoby. Organizowano ucieczki z obław i aresztowań. Zapewniano bezpieczny transport dla prześladowanych.
Przykłady działań konspiracyjnych kolejarzy
| Rodzaj działalności | Miejsce | Okres | Skutek |
| Pluton dywersyjno-sabotażowy "Dary" | Dalekie | 1941-1944 | Liczne akcje sabotażowe na torach |
| Uratowanie płatnika AK | Stacja Dalekie | Listopad 1943 | Ochrona struktury finansowej obwodu |
| Działalność kurierska | Linia Warszawa-Wyszków | 1939-1944 | Transfer informacji i materiałów |
| Ostrzeżenia przed obławami | Stacje kolejowe regionu | 1939-1944 | Uratowanie wielu konspiratorów |
Historia Zygmunta Majki stanowi przykład odwagi i poświęcenia polskich kolejarzy. Jego działania uratowały życie wielu osób. Ryzykował własne bezpieczeństwo dla sprawy niepodległości. Takich bohaterów było wielu w szeregach pracowników kolei.
Kontekst historyczny okupacji i rola kolei
Transport kolejowy był absolutnie kluczowy dla III Rzeszy w prowadzeniu wojny. Pociągi przewoziły wojsko, sprzęt bojowy i zaopatrzenie na front wschodni. Bez sprawnie działającej kolei machina wojenna Niemiec nie mogłaby funkcjonować efektywnie.
Włączenie PKP do Ostbahn w listopadzie 1939 roku było strategicznym posunięciem okupanta. Niemcy przejęli całą infrastrukturę, tabor i linie kolejowe. Potrzebowali jednak polskich pracowników do obsługi systemu.
Korzyści dla konspiracji
- Względne bezpieczeństwo zatrudnienia
- Swoboda przemieszczania się
- Dostęp do informacji o transportach
- Możliwość przemytu materiałów
- Kontakt z wieloma obszarami
Zagrożenia dla kolejarzy
- Ciągła inwigilacja przez okupanta
- Groźba surowych represji
- Ryzyko dekonspiracji
- Odpowiedzialność za sabotaże
- Zagrożenie dla rodzin
Około 145 tysięcy polskich pracowników kolei znalazło zatrudnienie w strukturach Ostbahn. Wielu z nich świadomie wykorzystywało swoją pozycję do działalności konspiracyjnej. Przynależność do Armii Krajowej wiązała się z ogromnym ryzykiem.
Najczęściej zadawane pytania o kolejarzy w Armii Krajowej
Ilu polskich kolejarzy pracowało dla Ostbahn podczas okupacji?
Około 145 tysięcy polskich pracowników kolei zostało zatrudnionych w strukturach niemieckich Kolei Wschodnich (Ostbahn) po włączeniu PKP w listopadzie 1939 roku. Niemcy nie mieli wystarczającej kadry, więc zmuszeni byli zatrudnić polskich specjalistów.
Jakie działania sabotażowe prowadzili kolejarze w ramach AK?
Kolejarze w Armii Krajowej prowadzili różnorodne akcje: opóźniali transporty wojskowe wroga, uszkadzali tabor i infrastrukturę, przemycali broń i dokumenty konspiracyjne, ostrzegali przed obławami, ratowali zagrożone osoby oraz zbierali informacje wywiadowcze o ruchach wojsk niemieckich.
Kim był Zygmunt Majka i jaką pełnił rolę w AK?
Zygmunt Majka, pseudonim "Zapolski", był zawiadowcą stacji Dalekie podczas okupacji. Należał do 13 pułku piechoty AK obwodu "Opocznik" i dowodził plutonem dywersyjno-sabotażowym o kryptonimie "Dary". W listopadzie 1943 roku uratował życie porucznika Mariana Strzeleckiego, płatnika obwodu AK.
Jak przebiegła ucieczka Zygmunta Majki z żandarmerii w czerwcu 1944?
7 czerwca 1944 roku Majka został aresztowany przez żandarmerię w Wyszkowie. Podczas przesłuchania wykorzystał moment nieuwagi i wyskoczył przez okno z pierwszego piętra. Pokonał ogrodzenie z potrójnym rzędem drutu kolczastego, został postrzelony w przedramię, ale zdołał ukryć się w łanach żyta. Pies tropiący złapał mylny trop, co pozwoliło mu przetrwać obławę.
Dlaczego Zygmunt Majka i Marian Strzelecki spotkali się dopiero po 48 latach?
Po wojnie Majka musiał ukrywać się przed NKWD, które prześladowało członków AK. Zerwał wszystkie kontakty z Wyszkowem, pracował na ziemiach odzyskanych, ukrywając swoją okupacyjną przeszłość. Strzelecki przez lata próbował go odnaleźć, ale dopiero książka Stanisława Grzybowskiego "Nadzieja z tamtych lat" pozwoliła im nawiązać kontakt listowy.
Jakie korzyści dawała praca na kolei dla działalności konspiracyjnej?
Kolejarze mieli względne bezpieczeństwo przed przypadkowym terrorem, stabilność zatrudnienia, swobodę podróżowania, dostęp do informacji o transportach wojskowych, możliwość przemycania konspiracyjnych przesyłek oraz kontakt z wieloma obszarami, co ułatwiało koordynację działań podziemia.
Pamięć o bohaterskich kolejarzach
Historia polskich kolejarzy w szeregach Armii Krajowej podczas II wojny światowej stanowi ważny, choć często pomijany fragment dziejów ruchu oporu. Ich działalność była kluczowa dla skuteczności konspiracji. Ryzykowali życiem dla sprawy niepodległości.
Zygmunt Majka to tylko jeden z wielu bohaterów, którzy wykorzystali swoją pozycję zawodową dla dobra ojczyzny. Jego historia pokazuje odwagę, determinację i poświęcenie polskich kolejarzy. Uratował życie wielu osób, sam wielokrotnie stając w obliczu śmierci.
Pamięć o tych bohaterach jest naszym obowiązkiem. Ich działania przyczyniły się do ostatecznego zwycięstwa. Zachowanie wiedzy o ich czynach to zachowanie pamięci o polskim ruchu oporu. To hołd dla wszystkich, którzy walczyli na torach konspiracji.
Kolejarze byli nieocenionymi członkami Armii Krajowej. Ich wiedza fachowa i dostęp do infrastruktury czyniły ich niezastąpionymi w działalności sabotażowej i kurierskiej.
Dziś miejsca pamięci na ziemi wyszkowskiej i w całej Polsce przypominają o kolejarzach AK. Senat Rzeczypospolitej upamiętnił ich zasługi. Publikacje historyczne przywracają ich historie. Spotkania weteranów, choć coraz rzadsze, podtrzymują tradycję.
- Szczegóły
- Kategoria: Informacje
- Odsłon: 153
